piątek, 29 maja 2015

czwartek, 28 maja 2015

Kiss my battery

♫ My Chemical Romance - F.T.W.W.W 

Już nawet nie wspominam o nieznikającym problemie, który dotyczy brak czasu i kompletną sklerozę. Bastille wreszcie skończone, za niedługo wstawię zdjęcie ostatniej z nich, pozostały mi resztki Gerardów, Franki, bóle brzuszka i pojedyncze, luźnie wzory. Byle do wakacji, meh.


wtorek, 26 maja 2015

Pompeii

♫ Bastille - Campus 

Znowu mamy okropnie późną godzinę. Powinnam w tym momencie opieprzyć samą siebie, moi drodzy. I wewnętrznie to robię. Nie rozumiem, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego nie potrafię ustalić pewnej, stałej pory, o której dodawałabym posty.

niedziela, 24 maja 2015

wtorek, 19 maja 2015

A place of hope and no pain, perfect skies with no rain

♫ Avenged Sevenfold - Doing time 

Niesamowicie denerwuje mnie moje niezorganizowane. Przez poniedziałkowe roztargnienie i przeżywanie pobytu w szkole, nie miałam czasu, by tutaj zajrzeć i cokolwiek od siebie napisać, przy okazji przedstawiając kolejne, starsze, gotowe i wysłane dzieło. Myślałam, że już w ogóle nic nie opublikuję. Dlaczego? Po przeglądnięciu zdjęć stwierdzam, iż najprawdopodobniej muszę zmienić telefon. A, cholera, nie chciałam, bo strasznie go lubię. Co mnie zmusiło do takich wniosków? Jakość zdjęć, które ujrzycie już za chwilę. Mam nadzieję, że nie zwrócicie na to uwagi. Gadanie gadaniem, ale czas leci, a nikt za mnie rano nie wstanie.

poniedziałek, 18 maja 2015

Ha ha, you're dead!

♫ Green Day - Stray heart 

*mała, niezauważalna, krótka nieobecność*
Witam chlebem, solą i uśmiechem na twarzy. Uwielbiam taką pogodę, jaka była dzisiaj. W porównaniu do dnia wczorajszego, Matka Natura spisała się na medal. Wczoraj najwyraźniej ktoś zalazł jej za skórę, skoro zdecydowała podusić większość ludzkości za pomocą dobijających, gorących promieni słonecznych.
Mamy godzinę 00:10. Jestem wariatką, skoro porwałam się z postem o takiej godzinie.. ale to nie moja wina! Dopiero teraz laptop dostał się w moje ręce, a jako osoba rzetelna, która w pracę wkłada wiele poświęcenia, ignoruję moje jutrzejsze, beznadziejne wstawanie, uderzając palcami o klawiaturę. Powiało egoizmem. Nieistotne, weźmy się za to, co najważniejsze!
  

piątek, 8 maja 2015

We were born with nothing

♫ Bastille - Things we lost in the fire 

Mamy godzinę 10:32, zrobiłam sobie wolne z wiadomego lenistwa, a pomimo tego jestem już na nogach, pisząc kolejnego posta na bloga. Cóż za poświęcenie! Wysłałam dzisiaj priorytet do Katarzyny, dla której zrobiona została bransoletka przedstawiona na dole. Z miłą chęcią zrobiłabym jej jeszcze kilka zdjęć, z tą różnicą, że o lepszej jakości, ale, jak wspomniałam, mulinowa opaska jest już w trasie, więc muszę się cieszyć tym, co mam. Zapomniałam wspomnieć. Bransoletki z BASTILLE będą u mnie stałym bywalcem, ze względu na to, że koncert chłopaków zbliża się nieubłaganie, w skutku czego na pewno pojawią się jeszcze dwie.


środa, 6 maja 2015

Let it happen

Bardzo dawno nie prowadziłam bloga. Rzekłabym- do przesady dawno. A kiedy już postanowiłam wrócić, przebadałam witrynę blogspot wzdłuż i wszerz, automatycznie odchodząc od starego, dobrego bloga na onecie. Najprawdopodobniej szukałam nowości.  
Czuję się troszeczkę niepewnie na nowej, obcej "ziemi", wśród nowych, obcych mi ludzi i czytelniczek. Mam jednak nadzieję, że krok po kroku dostosuję się do tutejszych zasad i reguł. Do rzeczy!

Pojawiłam się tutaj nie bez powodu. Z racji, że jestem twórcą przeróżnych robótek ręcznych, bardzo chcę się z Wami podzielić moimi pracami, a nuż widelec zachęcając Was do zamówień, tudzież do podjęcia się takiego samego przedsięwzięcia, które ja wykonuję na co dzień. Pomimo tego, że jakość aparatu zaciska mi dłonie na szyi, postaram się na bieżąco dodawać zdjęcia tego, co aktualnie stworzyłam.

Wierzę, że będzie mi dane uszczęśliwić kilkoro z Was z pomocą zwykłej muliny. Na pierwszy ogień- koncertowa bransoletka Thirty Second To Mars